A powinnam być, bo dawno mnie nie było.
Usiadłam, i wyjęłam biblię. Otworzyły mi się przypowieści Salomona jako pierwsze. Zaczęłam czytać.
Konkrety, nie ma co. Mocne i konkretne. Tego mi trzeba było widocznie.
Chodzi mi po głowie taka piosenka, lubi ją mój mąż. On mi ją pokazał.
Wiem tylko tyle że na tvn-ie leciała jako podkład w motywie do Władcy Pierścieni.
Nie lubiłam jej na początku i teraz też nie lubię. Dziwne zdarzenie.
Mróz zelżał, dzisiaj w nocy tylko -17*C. Tylko... jasne... :)
Ale mogłaby już sobie pójść pani zima. Ja na prawdę za nią nie przepadam, ani ciut, ciut.
Na fajsie odezwał się do mnie mój były... Dobrze, że to rozdział zamknięty.
Trochę mi przykro że nie mogę być wśród moich sióstr i braci na nabożeństwie.
Nauczyłam mojego kota aportować piłkę. Skubany...
Teraz tylko muszę nauczyć go robić obiad i sprzątać ;)
Nie wiem kiedy wrócę do Warszawy. Nie mam pojęcia...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz